meg .

Szukaj wpisów

Archiwa

Blog: Blondynka za kółkiem.

  • Blondynka za kółkiem.

    Nasza niecierpliwa panna dotarła wreszcie do autoszkoły. Tam, potrzebowała tylko odpowiedniej sumy (wtedy był to plus-minus tysiąc zł) i zaczęło się. Okazała - świeżo wyrobiony - dowód osobisty, wypełniła papiery i zapisała się do grupy teoretycznej. Podekscytowana biegiem wydarzeń, udała się na pierwsze zajęcia. Przyszła z lekkim zapasem czasu, jak nigdy. Niepewnie weszła do przestronnej sali - była pierwsza. Rozejrzawszy się po pokoju zauważyła stoły ustawione w kształt litery C i stojącą po środku tablicę. Towarzystwa dotrzymał jej prowadzący kurs, pan Zbyszek. Miły, patrzył na nią z lekkim dystansem. Pewnie nie była pierwszą perorującą o tym, jak to chce już jeździć. Po kilku minutach grupa zaczęła się schodzić. Było ich pięcioro. Blondynka obserwowała wszystkich uważnie. Po kolei: dwóch kawalerów (jeden niczego sobie blondyn z ciemnymi oczami;), jedną dziewczyna (nie rzucała się w oczy) i panią po pięśdziesiątce (bardzo zainteresowana kursem, skrupulatnie notująca).  Po odbębnieniu wszystkich przedstawien i uprzejmości, zaczęli.

    Pan Zbyszek pierwsze dwie godziny opowiadał o sposobie działania silnika samochodu, o tym co to jezdnia, a co droga. Było może odrobinę sennie, ale za to konkretnie i na temat. Blondynka załapała bakcyla, po pierwszych zajęciach wracała do domu podekscytowana - z podręcznikiem zawierającym pytania na egzamin teoretyczny, do ćwiczenia w domu. Nie wypuszczała książki z ręki, aż do następnych zajęć..

klknij aby ocenić
0 komentarzy
Motopedia